Jak zwiedzać - wycieczka z Przewodnikiem, książka, miejski audioguide, a może guideU?

Zaktualizowano: 18 paź

Dziś wpis nietypowy. Chcę Wam opowiedzieć nie o konkretnej miejscowości czy regionie, ale o moim sposobie na poznawanie nowych miejsc. Jak się pewnie domyślacie tak stary skrzat jak ja przez lata miał możliwość sprawdzić kilka metod na zwiedzanie świata, tak aby jak najwięcej się o nim dowiedzieć podczas podróży. Dziś opowiem Wam o moich wrażeniach związanych z większością z nich.


Książkowe przewodniki turystyczne

Klasyka gatunku, jestem książkowym molem, więc był to naturalny wybór. Przed wyprawą do nowych miejsc zaopatrywałem się w księgarni w jedną z pozycji mu poświęconych. Już przed samą podróżą oddawałem się lekturze, aby wybrać konkretne atrakcje.

Pierwszy problem pojawiał się już właśnie na tym etapie. Jeśli tylko uznałem, że książka nie jest ciekawa lub traktuje temat zbyt powierzchownie, byłem zmuszony do ponownego zakupu innego przewodnika, co nie tylko marnowało mój czas, ale też zasoby finansowe na wyprawę.

Przy zwiedzaniu atrakcji nie było też zbyt komfortowe kiedy znalazłem już konkretne miejsce i chciałem sobie przypomnieć szczegóły z nim związane. Musiałem zamiast napawać się jego pięknem wertować strony, aby znaleźć tą właściwą. Do tego wszystkiego dochodził efekt potencjalnego uszkodzenia w warunkach padającego deszczu lub śniegu, czego niestety w trakcie zwiedzania czasami nie da się uniknąć. Szalę goryczy w moim przypadku przelało jednak co innego.

Otóż dla mnie istotne znaczenie ma turystyka kulinarna. Kilka razy delektując się miejscowym street foodem lub konsumując lody dla ochłody, zdarzało mi się czytać o miejscach, które mam zaraz odwiedzić. Wstyd się przyznać, ale przy takich okazjach regularnie zdarzało mi się zabrudzić książkę, przez co później było mi głupio ją otwierać będąc wśród innych ludzi.


Wynajęcie Przewodnika

Podróżując indywidualnie oczywiście było to poza moim zasięgiem finansowym. Z takich usług mogłem korzystać tylko wtedy, kiedy istniała możliwość znalezienia grupy chętnej zrzucić się na wynajęcie przewodnika na wycieczkę. Miałem to szczęście, że zawsze w takim przypadku udało mi się trafić na wspaniałych ludzi, bardzo ciekawie opowiadających o miejscach, które odwiedzaliśmy.

Niestety nie zawsze byłem w stanie w pełni korzystać z tych usług. Dla mnie podróżowanie to również integracja z lokalsami. Często przeciągała się ona do godzin nocnych. Po takim wydarzeniu regularnie brakowało mi siły aby wstać na zaplanowaną na godziny poranną wyprawę z przewodnikiem. Ewentualnie, kiedy się na nią zdecydowałem, ból głowy oraz ciągłe poszukiwanie stoiska z wodą uniemożliwiało mi wysłuchiwania z należytą atencją opowieści.

Do tego mam żal, że tak zorganizowane i ściśle zaplanowane wyprawy stanęły na drodze miłości. Ileż to razy zdarzało się, że mijałem wspaniałą kobietę, w której zakochiwałem się od pierwszego wejrzenia. Niestety nieczuła grupa nie zważając na rodzące się uczucie, zmuszała mnie abym szedł dalej i realizował harmonogram. Tak więc, jeśli podróżujecie w grupie i jesteście zorganizowani wycieczki z przewodnikiem to super opcja.

Gorzej, gdy tak jak ja jesteście romantykiem, lubiącym nocne biesiadowanie, czyli takim skrzacim Robertem Makłowiczem.


Miejskie Audioprzewodniki

Coraz popularniejsza forma, promowana zwłaszcza przez miasta turystyczne. Obecnie dostępna w dwóch formach: sprzętu z nagraniami o poszczególnych atrakcjach, które mają przyporządkowane odpowiednie numery, tak abyśmy wiedzieli kiedy uruchomić dźwięk. Ewentualnie aplikacji w której również możemy zakupić nagrania miejskie.

To co w tym przypadku jest swego rodzaju ryzykiem to fakt, że miasta różnią się poziomem Audio Przewodników. Przykładowo mój Gdańsk trzyma poziom i kupując trasę w aplikacji możemy być oprowadzani np. przez Jana Heweliusza czy Neptuna. Jednak wiele innych wycieczek ogranicza się do suchych faktów, nie mówiąc już o tym, że sam system wypożyczania sprzętu jest bardzo kłopotliwy. Muszę znaleźć punkt, który go oferuje, do tego nie zniszczyć przed oddaniem.

Najgorszy jest fakt, że chodząc z nim po mieście ma się wypisane na twarzy: Jestem turystą, naciągnij mnie. Pomijam fakt, że dla krasnala dźwiganie takiego aparatu jest tym, czym dla Pudziana spacer farmera. Sama aplikacja też nie rozwiązuje problemu, bo chcąc obsadzić wszystkie moje destynacje, musiałbym ich zainstalować około kilkudziesięciu.

Skoro do rezerwacji noclegu wystarczy mi jedna czy dwie to chciałbym aby podobnie było z Audio Przewodnikami. Dzięki temu nie marnuję miejsca w moim smartfonie i mam go więcej na zdjęcia, które mogę wysyłać moim znajomym.


Sam sobie przewodnikiem

W Internecie mnóstwo jest ciekawych treści turystycznych. Pewnie wielu z Was może zadać pytanie: czemu z nich nie skorzystasz i nie przygotujesz się przed wyprawą, aby stworzyć idealną trasę, z której skorzystałabyś w trakcie podróży, wprowadzając np. do Google Maps wszystkie punkty, które planujesz odwiedzić.

To rozwiązanie ma zapewne wiele zalet zwłaszcza, że uwielbiam blogi turystyczne i są one często inspiracją przy wyborze kolejnych regionów do odwiedzenia. Jednak przygotowywanie do podróży wymaga sporo wysiłku, musimy znaleźć transport w korzystnej cenie, podobnie z noclegami, potem pamiętać aby właściwie się spakować. Kolejny obowiązek, mógłby być już kłopotliwy.

Fajnie by było nie czuć się jak uczniak przed sprawdzianem z geografii i wiedzieć, że na miejscu będzie czekał na nas ktoś, kto odkryje przed nami najciekawsze atrakcje.


guideU

Od jakiegoś czasu jestem ambasadorem guideU. Na aplikację tą trafiłem właśnie szukając remedium na niedoskonałości wcześniej wymienionych sposobów na poznawanie nowych miejsc. W dużym skrócie w guideU znajdziecie trasy, które lokalni pasjonaci tworzą, aby przybliżyć miejsca w których mieszkają.

Z mojej strony to rozwiązanie ma sporo zalet. Trasy stworzone przez lokalnych pasjonatów w zasadzie gwarantują, że nie grozi mi podczas zwiedzania nudzenie się. Więcej, jeśli okaże się, że jednak kupiłem trasę jakiegoś niezguły to wystarczy, że zgłoszę to twórcom, a oni zwrócą mi pieniądze.

Aplikacja nie tylko nie ogranicza się do jednego miasta, regionu czy kraju, ale w większości z nich czekają mnie różne rodzaje wypraw, tak związane z miejscami najpopularniejszymi jak i tymi bardziej alternatywnymi. Przy tym niektóre miasta mają całkiem spory wybór jak Gdańsk, Kraków, Warszawa, w części opcji jest trochę mniej, a części nadal nie ma np. Torunia który bardzo lubię. Sam sprawdź jak to wygląda dla destynacji do której Ty się wybierasz.

Choć opowieści serwują mi przewodnicy, to zwiedzam jak chce i kiedy chce, w każdej chwili mogę znaleźć czas „na wino, kobiety i śpiew”. Mam ochotę na kawkę na wynos jak Sanah, to spokojnie mogę się nią cieszyć bez ryzyka, że obleje telefon szukając w nim informacji o miejscu, które mijam. Wszystko dlatego, że każda trasa ma nagranie audio pozwalające mi słuchać opowieści mając telefon schowany bezpiecznie w kieszeni czy plecaku.

Z drugiej strony, jeśli z jakiś powodów wolę się wsłuchać się w dźwięki miasta, które poznaję, to mogę schować słuchawki i przełączyć się na transkrypcję zamieniającą mój smartfon na chwilę w papierowy przewodnik ze zdjęciami zrobionymi przez oprowadzającego mnie pasjonata.

Pewnie dla części z Was ważniejsze niż zwiedzanie we własnym tempie i czasie, jest możliwość dopytywania „realnego” przewodnika o różne szczegóły.

Musisz sam sprawdzić i wyrobić sobie zdanie co Tobie pasuje. W końcu każdy ma swój sposób na zwiedzanie.

Moim na obecną chwilę jest guideU i tylko od inicjatywy zespołu odpowiedzialnego za aplikację, zależy czy to stałe uczucie czy kolejna wakacyjna miłostka.

Jestem ciekawy tego jak Wy podróżujecie, będę wdzięczny za wszelkie komentarze w tym temacie.





24 wyświetlenia0 komentarzy